A+ A-
    Wydawnictwo Oficyna

    Wstawki

     

    Strona główna
    Wydawnictwo Oficyna Kompozytorzy Dziennik MuzycznyPiosenki Artykuły Recenzje Instytut Neuronowy Do pobrania Krótki opis Kontakt
    Poprzednia

    Wstawka numer 150

    Koszalin, 07. stycznia Roku Pańskiego 2026.

     

    Pireusiarze

     

    Generalnie metoda prowadzenia wojny jest taka: najlepiej zachować stolicę wroga, bo jej zniszcze­nie jest gorszym wyjściem. Najlepiej ocalić jego armię, bo jej zniszczenie jest gorszym wyjściem. Najlepiej ocalić jego bataliony, bo ich zniszczenie jest gorszym wyjściem. Najlepiej ocalić jego kompanie, bo ich zniszcze­nie jest gorszym wyjściem. Najlepiej ocalić jego jednostki, bo ich zniszczenie jest gorszym wyjściem. Dlatego sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem osiągnięć. Prawdziwym szczytem osią­gnięć jest podbicie armii wroga bez walki. Sun Zi, „Sztuka wojny”, tłumaczenie Dariusz Bakalarz.

     

    Kto i wobec kogo stosuje tę strategię? Niemcy twierdzą obecnie, że nas nie pokonają czołgami tylko Mercedesami. Że prowadzenie wojen im się nie opłaca, lepiej nas zniszczą gospodarczo. I realizują na na­szej skórze te metody na szeroką skalę. Nie udało im się jedynie z Polską Ziemią, bo zakazaliśmy im jej ku­powania, jak i innym cudzoziemcom i przy okazji każdemu, kto nie jest rolnikiem. Wielu zdrajczyków jest niezadowolonych, szczególnie tych, którzy dali się nabrać na tak zwany tucz nakładczy i są parobkami za­chodnich korporacji i to u siebie w gospodarstwach.

     

    Niemcy poszli wykupywać Ukrainę. Tam można kupować ziemię, ale mają swoje metody własno­ściowe, i formalnie ziemia figuruje na jakiegoś Ukraińca, ale jedziesz i od horyzontu do horyzontu monokul­tura. A całość jest własnością jakiejś szemranej spółki zachodniej. Najczęściej niemieckiej. Ale oficjalnie jest jakby Ukraińca, bo w dokumentach stoi, że ma ją Ukrainiec, który był jej pierwszym właścicielem. Jak pierwszy właściciel w dowodzie rejestracyjnym auta. Taki usłużny kruczek prawny jeszcze rodem ze staro­żytnego Rzymu. I Rusek się wkurzył i wysłał swoje wojska, by choć trochę tego Niemcom wyrwać z łapy.

     

    Unia wprowadziła te swoje nieudolne sankcje, ale przynajmniej granica został zamknięta. I szlak tra­fił niemiecko-chiński pomysł na Nowy Jedwabny Szlak przez Rosję, Białoruś, Polskę – prościutko do Nie­miec, jako dystrybutora dóbr z Chin. Miał być handelek i nie ma. Chińczycy szukali nowej drogi do Europy i gdzie znaleźli zdrajczyków, którzy dorobili sobie klucze do bram miasta i za pieniądze zza muru otworzyli po nocy bramy wrogowi? W Grecji, która położona na łopatki idiotyczną i nastawioną na przejedzenie do­tacji gospodarką runęła na kolana głównie przed Niemcami, jako pierwszymi sprawcami tego finansowego uzależnienia Hellady. I tamte władze za michę soczewicy sprzedały Pireus. Starożytny port dostał się w chińskie łapy bez jednego wystrzału. Port w Pireusie, w Grecji, która ma największą flotę handlową na Świecie, jest obecnie własnością chińskich firm. I mają wrota do Europy otwarte. Mogą zawalać Europę swoimi wyrobami, ile wlezie. Bez walki, jak chciał Sun Zi.

     

    Europejskie chłopstwo wyszło na ulice, boi się zalania rynku przez bezcłowe dostawy z krajów Ameryki Południowej. Ale to jest wizja dalekiej przyszłości, która może ludzi dotknie a może nie. Ale od za­wsze dla chłopa najważniejsza była ziemia. Czyżby teraz już nie? Przecież 30. kwietnia tego roku wygasa zakaz sprzedaży ziemi wynikający z ustawy o zakazie sprzedaży ziemi z zasobów Skarbu Państwa. Obecny Rząd na pewno nie przedłuży tego zakazu. Nie ma nawet projektu ustawy o przedłużeniu w lasce marszał­kowskiej Sejmu. Nie obraduje nad tym żadna komisja. Nie rozpoczęto procesu legislacyjnego nad tą usta­wą. Propaganda jednak poszła, że będzie przedłużenie. Gdzie? Pytam. Jak można dawać się na takie bred­nie nabierać? Ale polski chłop potrafi. Niemcy już szykują akty notarialne, bo od 1-go maja mogę powyku­pywać te tereny, na których są obecnie dzierżawcami, na zasadzie pierwokupu. Potem zniszczą małych chłopów, potem średnich – potem tych wypasionych na przeróżnych pegieerach. I po polskim rolnictwie indywidualnym. Będzie jak w Meksyku albo Argentynie. Wszytko w łapach nielicznych korporacji.

     

    Nieuctwo, ślepota i zasypianie za dnia, to jest przyczyna tego stanu rzeczy. I zdrada drobnej grupy uprzywilejowanych, którzy wpierają chłopstwu, że teraz są ważniejsze sprawy niż ziemia. Od kiedy? W Ar­gentynie ludzi zepchnięto do roli pariasów, którzy mieszkają na zboczach górskich zupełnie nie nadających się pod uprawę, bo korporacje w bestialski sposób wyparły ich z własności. To jest prawdziwe zagrożenie dla rolnictwa a nie jakiś marny import żywności stamtąd. Ten import robiony jest tylko po to, by odebrać chłopu ziemię. A ten nie umie wczytać się w sprawy i daje się manipulować cwaniactwu, które wodzi go za nos. Zawsze chodzi o ziemię. Kto tego nie rozumie, jest po prostu idiotą i ulega kłamstwu propagandy, jak Grecy, który oddali Pireus w obce łapska.

     

    Z Bogiem.

     

     

    Andrzej Marek Hendzel

     

    Pireusiarze pdf - 46 KB

     

    Do góry