A+ A-
    Wydawnictwo Oficyna

    Dziennik Muzyczny

    Strona główna
    Wydawnictwo Oficyna Kompozytorzy Dziennik MuzycznyRecenzje Instytut Neuronowy Do pobrania Krótki opis Kontakt
    Poprzednia

    Wpis Dziennika Muzycznego numer 283

    Następna

    Koszalin, 20. 08. 2025 r.

     

     

    Piszę ten Dziennik od niechcenia. Już sam nie wiem, po co. Chyba tylko, żeby był jakiś wpis danego miesiąca. Co sprawiło utratę przekonania?

     

    Naśladowcze myślenie tak zwanych muzyków. Wszystko nietwórcze, wtórne i zapożyczone. Przyniesione gdzieś z zewnątrz. Jakby ludziom tu żyjącym zabrakło werwy i ochoty do tworzenia. Jedyne, co potrafią, to grać innym na nerwach.

     

    Pomaganie obcym w kolonizacji Polski nawet tak zwaną kulturą muzyczną. Muzyczka z Zachodu, jeśli to można nazwać muzyczką, albo znowu ze Wschodu, bo i takie gnioty tu docierają. Wszystko płynie szeroką falą i ten jest nowatorem, kto pierwszy wsadzi to na polski rynek.

     

    Prosta adaptacja i już mamy pionierów nowej światowej mody na muzyczne straszydła. A gdzie twórczość własna? Umiera sobie spokojnie w komputerze u Hendzla. Leży na kupie zarastając kurzem gdzieś w kącie między stertami książek i papierów. I kogo to obchodzi? Nikogo.

     

    Ale chętnych do głupawego przygadywania jest pełno. Nie wniesie taki dosłownie nic do skarbnicy twórczości, ale ma pełne usta frazesów o tym, o sim, o siamtym i owamtym. Wyśmiewa się tarzając się po podłodze i wierzgając nogami, jakby kręcił rowerek z podpalonymi papierzyskami wsadzonymi między paluchy w stopach.

     

    I miej tu chęć do pisania Dziennika, jak nie masz chęci do pisania czegokolwiek. Dziwisz się, Czytelniku, że tak rzadko tu zaglądam, choć wiem, że Ty siedzisz tu częściej niż ja. Kto docenia lub ceni taki wysiłek, który nazywa się twórczość? W Polsce? Kraju naśladowców. Do szpiku kości wtórnym. Jadącym na kredyt u Świata.

     

     

     

    Andrzej Marek Hendzel

     

    Do góry