A+ A-
    Wydawnictwo Oficyna

    Wstawki

     

    Strona główna
    Wydawnictwo Oficyna Kompozytorzy Dziennik MuzycznyPiosenki Artykuły Recenzje Instytut Neuronowy Do pobrania Krótki opis Kontakt
    Poprzednia

    Wstawka numer 149

    Następna

    Koszalin, 17. listopada Roku Pańskiego 2025.

     

    On jest maszynem

     

     

    O czym my tu mówimy, na litość naszego Stwórcy? Co nami kieruje? Powariowaliśmy? Już jakaś ko­misja specjalna ocenia nas i odsądza od czci i wiary, bo nie idziemy za nurtem nie tyle głównym, ani za tren­dem, a za głupotą totalną nowomowy? Paniusie ważniary wymyślają, że taka jest ministrą, prezydentą albo prezesą? Bo inaczej to jest dyskryminacja. A w kontekście sztucznej inteligencji, czyli maszyny, która umie mówić jak człowiek, dokonujemy powszechnie dyskryminacji mężczyzn.

     

    I Ziemia nie powinna być Ziemią a powinna być Ziemiem albo Ziemem. Bo wszakże i Księżyc, nie powinien być Księżycem a Księżycą. Gdzie są granice tej paranoi i kiedy wypali się jej płomień? Słomiany ogień krańcowej głupoty, totalnego imbecylizmu. Są słowa rodzaju męskiego i słowa rodzaju żeńskiego i na szczęście słowa rodzaju nijakiego. Słońce dalej jest to i ono. Pańcie głupie jak but z lewej nogi (kolega lewico­wiec kiedyś zapytał mnie: „Dlaczego lewej?” i to jest dobrze postawione pytanie) czyli jak but z prawej nogi a raczej jak but z nogi środka. Tego relatywizmu poznawczego, tego relatywizmu etycznego. Tak na przykład świeczka, czy teraz na mocy tego symetrycznego prawa, że wszystkich należy jednakowo traktować w od­niesieniu do rodzaju słowa, ma być świeczkiem? I taka potem powie: „Postawiłam mu świeczka.” - oczywi­ście miałem na myśli grób, gdzie taka stawia gościowi świeczka, bo go doprowadziła swoją durnotą do przedwczesnej śmierci. Wszak kobiety (chciałoby się rzec „Baby.”) w Polsce żyją dłużnej od

     

    mężczyzn, bo zauważyły, że jak będą mniej dzieci rodzić, nie wysilać się, by Naród nie wymarł, to przeżyją swego starego i wreszcie będą miały święty spokój. Będą mogły obstawać po klatkach schodowych i pleść androny z po­dobnymi do siebie przeżytkami, albo stać w kolejce w sklepie do kasy i pytlować na faceta, który sobie spo­kojnie stoi i jakoś nie zauważył ich wdzięków potworów na dwu nogach. A zważywszy, że nie widzę złej strony słowa „potwór”, bo jego znaczenie to w istocie nic innego jak coś, co jest po tworzeniu, to te potwory mnie nie wzruszają, dopóty, dopóki nie włażą mi na siłę do łóżka i nie każą na telewizor gadać ta telewizora. Nasze organa płciowe na szczęście są przypisane do płci poprawnie politycznie. I nikt nie powie, że ma być ten pizda i ta chuja. Najpierw niech się kobiety w Polsce wezmą do roboty i dzieci zaczną rodzić a nie ich dupa swędzi, by tylko na niej siedzieć i tyć, a potem niech próbują coś zmieniać na kobiecą modłę. Aby uratować honor kobiet, to nasze drogie panie powinny takie panie ministry wywalić na kopach, bo Świat przez to stał się bezpłciowy jak budyń. A, zapomniałem, budyń też już nie jest budyniem a budynią. A Gdynia Gdyniem. Gdańsk nie jest już Gdańskiem a Gdańską a Warszawa nie jest Warszawą a Warszawem. Brawo, miłe panie, więcej paranoi a się człowiek oswoi.

     

    Naród wymiera a durny naród wymiera w tempie wykładniczym. Wygodne paniusie w przyklejony­mi plastikami na paznokciach i rzęsach nie są stworzone do rodzenia dzieci a tylko do tego, by pachnieć. Trupy też pachną, gdy wracają z domu pogrzebowego uperfumowane od stóp do głów. Dzisiaj już trupem nie wali, ale pachnie. A ludzie są tacy wydelikaceni, że dzieci za nich będzie rodzić sztuczna inteligencja przy użyciu automatów komórkowych. I głupota już legalnie będzie się dwunogo przechadzać po ulicach. Będzie miło jak na pogrzebie rodzinnym z totalnie głupią rodzinką, która tylko czeka na to, by zagarnąć po zmar­łych to, co im się nie należy, ale ma paznokcie przyklejone i rzęsy, i cała jest doskonale wytatuowana. I tatu­aż już nie nazywa się tatuaż a damski jest tatuażą i nazywa się tatuaża. Wszyscy są szczęśliwi w tej kipieli głupoty, bo tyko głupota ich nie przeraża. O przepraszam, dla durnych panów jest przecież głupot. Ten głu­pot – rodzaj męski od głupota. Parytety są jak kobiety, rządzą głupotą. Cóż to za szowinizm? A stąd on po­chodzi, że faceci wychodzą na skończonych głupców, gdy na takie kobiece pomysły pozwalają? A przecież facetami rządzą kobiety. I stąd kobiety rządzą głupotą. O, przepraszam, głupotem. I parytet nie jest paryte­tem a parytetą. Zapomniałem. A głupiec nie jest głupcem a głupcą. Na zdrowie, skoro ktoś tak musi. Na szczęście zdrowie jest rodzaju nijakiego, nikt go sobie nie przywłaszczy z powodu nadmiernego maskulini­zmu języka polskiego, z którym panie tak dzielnie tu walczą.

     

    Z Bogiem.

     

     

    Andrzej Marek Hendzel

     

    On jest maszynem pdf - 38 KB

     

    Do góry